Wszyscy troje cieszyli się tym wydarzeniem. Bliźniaki, bo to miał być ich wielki powrót na scenę po długiej przerwie, a Cara, bo w końcu pójdzie na koncert swojego ukochanego zespołu.
Dziewczyna już od kilku lat czekała na ten dzień i kiedy dowiedziała się, że Tokio Hotel mają przyjechać do Las Vegas od razu kupiła bilety. Nie mogła przecież przegapić takiej okazji. Może zdobędzie autograf, bo o tym, że ich pozna nawet nie myślała. Marzyła o tym, ale była realistką. Bo jak niby miałoby to się stać?
Tymczasem trwała próba. Mimo, że to nie był koncert, chłopaki jak zwykle dawali z siebie 120%. Nagle Billowi wpadł do głowy genialny, jego zdaniem, pomysł.
- Chłopaki stop. - Powiedział do mikrofonu, żeby reszta zespołu go usłyszała.
- Coś się stało, braciszku? - Spytał jego bliźniak Tom.
- Mam pomysł.
- To jakaś nowość. - Starszy Kaulitz uwielbiał dogryzać bratu.
- Bardzo śmieszne. Ale mniejsza. Wymyśliłem, że możemy zrobić niespodziankę naszym fanom. - Stwierdził z wielkim uśmiechem.
- A jaką mianowicie? - Wtrącił Georg.
- Setny fan zostanie wyciągnięty na scenę i zaproszony za kulisy kiedy koncert się skończy.
- Niezły pomysł. Tylko jak my wyłowimy setnego fana?
- Rozdamy numerki przed wejściem. Znaczy nie my, tylko ci co będą sprawdzać bilety.
- To chyba twój najbardziej złożony plan, braciszku. Rozwijasz się.
- zapomniałeś jak mam na imię, Tom, że cały czas mi braciszku mówisz?
- Skądże, Billy, ale lubię cię tak nazywać. Ok, ja mam już dość. Chodźmy coś zjeść i powiedzieć o pomyśle mojego kochanego braciszka organizatorom koncertu.
- Jestem za wyżerką, ale do tych gości idźcie sami. Ja chcę odpocząć. - Stwierdził Georg.
- Popieram. - Dorzucił Gustav.
- Ok, czyli wyżerka, a później wy dwaj do pokoi, a ja i Tom do organizatorów.
- Nie, ja popieram Georga. Idź sam do szefów koncertu.
- I ty też mnie zostawiasz?
- Przykro mi bracie. Twój pomysł, ty idziesz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz